Spotkanie z idolem

image1

Pamiętacie jak na początku roku w Anglii zorganizowano spotkania Sylvestra Stallone z publicznością „An Evening with Sylvester Stallone”? (w zeszłym roku dwa z nich – z Alem Pacino i Arnie’em – miały się odbyć w Polsce). Na taki wieczorek zapoznawczy zdecydował się pojechać nasz długoletni czytelnik Igor. Miało to miejsce w Sheffield 25.stycznia 2015 roku. Z lekkim opóźnieniem publikujemy jego relację. Oto co ma do powiedzenia. Zdjęcie powyżej to oczywiście Igor ze swym (i naszym) idolem 🙂

Igor: Fanem Sly’a jestem od wczesnych lat młodości (w moim przypadku koniec 80tych-początek 90tych), wychowałem się w czasach nielegalnych VHSów z Rocky’m i Rambo oglądanymi po 10 razy tygodniowo, tak więc spotkać go na żywo było wielkim przeżyciem. Dotarłem w necie do ludzi, którzy robili imprezy z cyklu „An Evening…” w UK. Tam już Sly był chyba dwukrotnie, zaprosili też Arnolda i Johna Travoltę. Okazało się, że gość, który to wszystko trzyma i przygotowuje ma swoje konto na Facebooku, jest w stanie dodać Cię do znajomych i nawet z Tobą pogadać. Jakoś pod koniec listopada zauważyłem, że podali informację o nowym spotkaniu ze Sly’em, planowanym na styczeń 2015 i że bilety zaczną sprzedawać od 1 grudnia. To było dosłownie 2-3 dni po tym jak to przeczytałem, a kasa w grę wchodziła nie mała (samo show – udało mi się kupić bilet w drugim rzędzie w cenie 220 funtów jeszcze spoko, ale zdjęcie ze Sly’em kosztowało dodatkowo 500). W sumie jak do tego dodać lot, hotel na trzy noce i jakieś drobne codzienne wydatki, to się robią dość dobre wakacje, ale nie zastanawiałem się nawet dwie minuty. Najzabawniejsze było to, że ludzie na miejscu przed imprezą itp. jak mówiłem, że przyleciałem z Polski bardzo się dziwili i wspominali jakim wielkim muszę być fanem, ale nie rozumieli, że dalej sama impreza była znacznie droższa niż cała reszta kosztów razem wzięta:)

I sam Event: Tak jak wspomniałem, trafiłem miejsce w drugim rzędzie na samym środku, na wprost tej kanapy na której siedział Sly, także byłem maksymalnie 4-5 metrów od niego. Podczas spotkania wstawał i podchodził na skraj sceny żeby np. odpowiadać na pytania publiczności. Wtedy już go miałem dosłownie metr od siebie. Kilka razy podczas wywiadu spotkał mnie wzrokiem 😀
Gdy wyszedł na scenę przy akompaniamencie klasycznego theme’u Billa Conti oczywiście wszyscy wstali i bili brawa. Ja też wstałem, ale trochę zamarłem i chyba się gapiłem jakbym widział kosmitę. Chwilę to zajęło zanim się jakoś przyzwyczaiłem do niego tam. Sam wywiad natomiast był prowadzony przez dość popularnego gościa na wyspach, ale ja akurat go zupełnie nie znałem. Facet był w miarę rzeczowy i powiedzmy, że zadawał Sly’owi generalnie dobre pytania.
Wiadomo, że będąc całe życie fanem, wiele rzeczy i wątków już znałem, z jego dzieciństwa itp. Ale z drugiej strony gdy byłem nagle tam w jednym miejscu prawie jak równy z równym, to wszystkie te informacje wydawały się i tak świeże. Z konkretów i planów wspomnieli Creeda, że Sly będzie leciał o trzeciej nad ranem jeszcze tej nocy do Filadelfii i zaczynają kręcić – co spotkało się z wielkimi brawami oczywiście. Niejako przez pomyłkę wspomniał, że tym razem nie będzie już nawet Pauliego. Wyglądało jakby trochę się wygadał bo po prostu powiedział opisując Rocky’ego, że nie ma już nikogo  i zaczął wymieniać – „Nie ma jej, Pauliego…” .
Nic nie mówił, ale też nie zaprzeczał o chorobie Rocky’ego, co wyczytali już wcześniej ze scenariusza ludzie.
Mówił o nowym Rambo, zapewnił, że powstanie, ale tutaj nie udzielił żadnych konkretnych informacji, nie podał terminów itp. Powiedział coś (z tego co pamiętam) o przeżywaniu na nowo dawnego piekła, o powrocie do Wietnamu itp. Chociaż gdy to mówił był w tej swojej fazie przemyśleniowej i trochę rozmarzony, więc nie jestem pewny jak to traktować – wiadomo, że Sly czasami zmienia zdanie odnośnie swoich projektów jeszcze kilka razy.

Potem były pytania od publiczności. Stresowałem się i kombinowałem jakie mu mądre pytanie zadać, żeby się tam nie zbłaźnić, ale się okazało, że nie potrzebnie się martwiłem. Poziom pytań oscylował na granicy: „mogę cię przytulić Sly?” „Żałowałeś kiedyś jakiejś swojej decyzji?”, „Jestem twoją fanką od 10 lat (strasznie długo nie?), a moim ulubionym filmem jest Cobra. Możesz powiedzieć do mnie: „Jesteś zarazą a ja lekarstwem?” – tutaj dość miła i niesamowita sprawa pomimo poziomu pytania, Sly dla tej dziewczyny odegrał tę scenę z poważną miną, stał wtedy dosłownie obok mnie
W ogóle miał świetny humor i W ŻYCIU bym mu nie dał 69 lat !!!!
No i potem przyszedł po oficjalnym show czas na zdjęcie i spotkanie. Byłem wcześniej poinformowany, że to ma być tak naprawdę TYLKO zdjęcie, że np. nie można nawet autografu dostać bo „Stallone nie ma tego w kontrakcie” jak mi powiedziano. Podszedłem do niego gdy był mój moment, podałem mu rękę i powiedziałem tylko jedną rzecz, ale chyba dość dobrą jak już ma się tylko jedno zdanie. „I came from Poland to see you”. Na co on odparł tym głębokim głosem – „Really?” Myślę, że ta informacja mu zaimponowała (nawet jeśli nie bardzo wiedział gdzie jest Polska), ponieważ muszę powiedzieć, że jak widzę zdjęcia innych osób z nim (w sumie chyba koło 100 osób się na to załapało), to na moim ma chyba najbardziej zadowoloną buźkę. I zobaczyłem, że gość przede mną do zdjęcia go objął, więc tylko przez to ja też się odważyłem, poszedł pstryk no i jeszcze raz uścisk dłoni i „Thank you” z obydwu stron. Potem zostałem pogoniony dalej gdzie w ciągu serio chyba 15 sekund dostałem zdjęcie w ramce.
Całość zaczęła się powiedzmy przed 20 czasu lokalnego, a przed 22 byłem już na ulicy przed ratuszem gdzie się całe show odbyło. Byłem mega szczęśliwym człowiekiem.

Pozdrawiam
Igor „Carlito” Setkowicz z Krakowa

Igor, wielkie dzięki ze podzieliłeś się swoją historią. Gratulujemy! A może ktoś z Was też był na takim spotkaniu, albo spotkał Sly’a w innych okolicznościach przyrody?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *