Francuska premiera. Był Sly!

A jednak. Wygląda na to, że Sylvester Stallone doszedł do siebie po śmierci swojego syna. Na wczorajszej, francuskiej uroczystej premierze, która odbyła się rzecz jasna w Paryżu prócz Jasona Stathama, Dolpha Lundgrena, Arnolda Schwarzeneggera, Jean-Claude Van Damme’a był również i sam Sly! Jak wynika ze zdjęć był w całkiem dobrym humorze, który podobno dopisywał przez cały wieczór. (Więcej fotografii na naszym profilu facebookowym) To cieszy niezmiernie, szkoda tylko, że nie udało się z Berlinem. Wszak niemiecki wieczór z Niezniszczalnymi miał odbyć się dwa dni temu (wciąż nie wiadomo dlaczego go odwołano) – w to miejsce wrzucili Madryt. Szkoda.

Tomasz Urbański

Redaktor naczelny

View all posts by Tomasz Urbański →

7 komentarzy odnośnie “Francuska premiera. Był Sly!

  1. nie wiemy jak wyglądały jego relacje z synami, może nie byli zżyci ze sobą na tyle, żeby Sly miał jakąś straszną depresję. Berlin odwołano bo Sly musiał otrząsnąć się po tym i widocznie kilka dni mu wystarczyło, żeby dojść do siebie, a tak poza tym kto był by zadowolony gdyby Sly na premierze był myślami gdzie indziej i nie kontaktował z rzeczywistością?
    Wiele osób robi dobrą mine do złej gry, na pewno pamiętać jak zmarła mama Katarzyny Skrzyneckiej a ona już na drugi dzień musiała się uśmiechać do kamer w TzG …

  2. Tylko, że między Barlinem (anulowanym) a Paryżem jest 2 dni różnicy. Daj spokój. We wtorek nie mógł przyjechać, a w czwartek żartował i brylował z kumplami w Paryżu? Myślę, że były inne powody. A z Sage’em mieli dobry kontakt, Pewnie nie wzorcowy, ale dobry. Ale myślę, że nawet w przypadku złego to jest cios, cios który może na długo zwalić z nóg.

  3. Sly wrócił i będzie promował film dalej. W środę w przyszłym tygodniu jest gościem w programie Tonight Show Jaya Leno, więc będzie fajna okazja go zobaczyć i posłuchać przez około 10min. Potem w piątek będzie w tym samym programie Jason Statham, a we wtorek w programie Late Night with Jimmy Fallon pojawi się na parę minutek sam Dolph Lundgren. Osobiście uwielbiam tego gościa i ciesze się, że znowu dzięki Slyowi wskoczył w mainstream(podobnie jak Van Damme) przynajmniej na jakiś czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *