Rocky IV

ROCKY IV / ROCKY IV
1985/ premiera USA: 27.11.1985 / czas: 91 minut / reż: Sylvester Stallone / budżet: 31,000,000 $ / box-office: 127,873,716 $
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers, Dolph Lundgren, Brigitte Nielsen

budżet: 28,000,000 $ / box-office: 127,873,716 $ (USA) + 172,600,000 $ (świat) / Polska: –

Recenzja Caroline:
Czwarta część przygód boksera z Filadelfii dostarcza mi niemałych emocji. Obok II części to moja ulubiona, gdyż po jej obejrzeniu wiem co jest co i zawsze mam chęć do działania, czuję się silna, może nie fizycznie, ale psychicznie nie ma na mnie mocnych. Dlaczego tak się dzieje?! Otóż nie ma nic lepszego niż widok rosyjskiego olbrzyma – „mordercy” przyjaciela naszego bohatera na deskach. Ale pokolei. Otóż po tym jak Apollo pomógł pozbierać się Rocky’emu po trudnym okresie w jego życiu bokserzy stali się przyjaciółmi. Pewnego dnia Creed roztacza przed nim plany powrotu na ring i to w najlepszym stylu – magicznym, spektakularnym, głośnym, gwiazdorskim! (Wszyscy pamiętamy to cudne przedstawienie przed walką z Ivanem. Odlotowe.) Tym razem podczas walki w narożniku stoi Rocky … i już po paru chwilach okazuje się, że nie będzie to tylko miły spacerek. Ivan wykańcza fizycznie Apolla, ściera go w proch (dosłownie i w przenośni) i gdy wszyscy dookoła krzyczą „rzuć ręcznik!” a Creed spogląda na Rocka i szepcze „NO!” łza spływa mi po policzku. Widok Rocky’ego z ręcznikiem w dłoni, upadającego z ostatnim tchnieniem Apolla na deski, ironiczny uśmiech Ivana i pełne żalu spojrzenie Rocky’ego gdy trzyma głowę Apolla na kolanach towarzyszą mi jeszcze długo po skończonej projekcji filmu. I znów trzeba stanąć na wysokości zadania. Trzeba pomścić przyjaciela, któremu tak wiele się zawdzięcza, którego nigdy się nie zapomni. Jednak nie będzie to proste. Nie tylko z przyczyn technicznych, bowiem położenie na deski zmutowanego sterydami rosyjskiego „wojownika”, dumy narodowej, który jednym ciosem niszczy wszystko w co uderzy (czego najlepszym przykładem jest Apollo) nie należy do najprostszych zadań, które los postawił na jego drodze. Istnieje jednak „one more thing”, która utrudnia osiągnięcie celu: Adrian – kobieta, której w tej części ni jak nie mogę zrozumieć… Gdy Rocky wyjawia jej swój zamiar najpierw proponuje mu zmianę jego myślenia a następnie krzyczy: „YOU CAN’T WIN!!!”. Oczywiście – boi się o mężczyznę, który uczynił z niej prawdziwą kobietę… widziała jak żona Apolla traciła męża i nie chce przeżywać tego samego… ale, na litość boską, „YOU CAN’T WIN” to już lekka przesada. Rocky z miną pełną zaskoczenia i zawodu odwraca się i wychodzi. Następnie wyjeżdża do Rosji, bo jak już coś robić to na maxa (przypomnijcie sobie gdzie Apollo chciał stoczyć rewanżową walkę z Rockym? Tam, gdzie przegrana najbardziej zaboli rywala!). Jak zwykle mamy okazję obserwować wyczerpujący trening: tym razem w miłym otoczeniu ośnieżonych szczytów, drewnianej chatki i w towarzystwie rosyjskiej eskorty 😉 . Wszystko kończy się jak na amerykański film przystało: główny bohater zgarnia wszystko. Jest i zwycięstwo, ulga po spełnieniu dobrego uczynku i miłość ukochanej kobiety, która po chwili opamiętania, wiedząc, że nie wygra tej wojny i nie będzie jedyną miłością swego męża, dołącza do grupy treningowej 😉 i z podziwem obserwuje i wspiera boksera. Nasuwa mi się pewna myśl, a w zasadzie pytanie: Czy nie uważacie, że to historia o nas samych? Przecież każdy z nas w swoim życiu musiał pokonać takiego Ivana, powalić na deski Clubbera albo walczyć o byt w masarni pośród tusz mięsa… wiecie dlaczego seria o bokserze, człowieku znikąd zrobiła taką furorę?! Bo jest ludzka i życiowa. W prostych zestawieniach ukazuje to, co prosty człowiek może osiągnąć. Zestawienia towarzyszą nam w każdej z pięciu części, a w tej to oczywiście: mały bokser przeciwko wielkiemu olbrzymowi, trening na specjalistycznym sprzęcie i mordęga w drewnianej szopie oraz najprostszy- Russia vs. USA. To ma na celu pokazanie, że nawet jeśli nie mamy na to środków możemy wyciągnąć rękę po co tylko chcemy, bo jest to w naszym zasięgu. „That is America – land of opportunity”. Więc moi drodzy, gdy wyrasta Wam przed oczami wielki problem, olbrzym wydawałoby się nie do przejścia, nastawiamy w CD odbiorniku Roberta Teppera i czerpiemy moc. Nie trzeba jeździć po mieście czarną bryczką, wystarczy uzmysłowić sobie, że nie ma dróg na skróty, że problemy, które nas spotykają nie miną i mają nas czegoś nauczyć. Zatem nie uciekajmy przed nimi, nie skracajmy drogi do domu – WALCZMY! Powtarzajmy sobie „NO PAIN, NO PAIN” i idźmy mocno do przodu! Tak jak Rocky, którego problemy jeszcze się nie skończyły …

ORIGINAL MOTION PICTURE SOUNDTRACK

1. „Burning Heart” – Survivor
2. „Heart’s On Fire” – John Cafferty
3. „Double or Nothing” – Kenny Loggins & Gladys Knight
4. „Eye of the Tiger” – Survivor
5. „War/Fanfare From Rocky” – Vince DiCola
6. „Living in America” – James Brown
7. „No Easy Way Out” – Robert Tepper
8. „One Way Street” – Go West
9. „The Sweetest Victory” – Touch
10. „Training Montage” – Vince DiCola

bonus w reedycji:
11. „Man Against The World” – Survivor

ORIGINAL MOTION PICTURE SCORE by VINCE DICOLA

1. „Theme From ROCKY” 2:58
2. „Gym” 2:06
3. „Paulie’s Robot” 0:42
4. „Anniversary” 1:42
5. „Drago Suite” 2:15
6. „Apollo’s Death And Funeral” 2:58
7. „Stairs” 0:59
8. „Rocky And Son” 2:01
9. „Training Montage” 5:10
10. „Up The Mountain” 1:51
11. „Pre-Fight” 2:06
12. „Drago’s Entrance” 1:02
13. „War” 4:39
14. „Knockout” 0:34
15. „Victory” 0:53

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *