Ostatnia wieczerza.

W Stanach zostały dwa tygodnie, u nas trzy. Wiadomo do czego. Najważniejsza premiera tego roku już w tym miesiącu. Niezniszczalni mimo wszelkich przeciwności wchodzą do kin i nic, ani nikt temu nie przeszkodzi. Promocja jest już w fazie finalnej, zaraz producenci będą spijać śmietankę w postaci zielonych w box-office. Pełno jakiś krótkich zwiastunów, zapowiedzi i reklam telewizyjnych. Idzie się w tym pogubić. Ja już nie oglądam, bo zaraz stracę przyjemność w oglądaniu całego filmu. Jedna rzecz zwróciłą moją uwagę. To banner stylizowany na Ostatnią Wieczerzę. Rzecz nie jest może specjalnie oryginalna (bo taki zabieg widziałem już choćby w przypadku Simpsonów, czy gwiazd rocka), ale powiedzcie sami – bardzo urokliwa. Ja jestem urzeczony. Klikajcie do dużej rozdzielczości na obrazek.

4 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*