Napisany w Inne
0 komentarze
10/12 2011

Zookeeper

ZOOKEEPER / Heca w ZOO
2011 / premiera USA: 8.07.2011 / premiera polska: 9.09.2011 / czas: 102 minut / www.zookeeper-movie.net / reż: Frank Coraci
obsada: Sylvester Stallone (głos) … Joe The Lion, Kevin James, Rosario Dawson, Leslie Bibb, Donnie Wahlberg, Ken Jeong, Cher (głos), Nick Nolte (głos), Adam Sandler (głos), Judd Apatow (głos).

Napisany w Inne
4 komentarze
10/12 2011

Bullet To The Head

BULLET TO THE HEAD
2012 / premiera USA: 13.04.2012 / premiera polska: ?? / czas: ?? minut / www.imglobalfilm.com/opus/bullet-to-the-head / reż: Walter Hill
obsada: Sylvester Stallone … Jimmy Bobo, Jason Momoa, Sung Kang, Christian Slater, Weronika Rosati, Adewale Akinnuoye-Agbaje, Sarah Shahi, Beau Brasseaux, Jon Seda, Holt McCallany, Dominique DuVernay, Marcus Lyle Brown, Don Tai


Napisany w Inne
1 komentarz
10/12 2011

Expendables 2

THE EXPENDABLES 2 / NIEZNISZCZALNI 2
2012 / premiera USA: 17. 08.2012 / premiera polska: ?? / czas: ?? minut / www.theexpendables2film.com / reż: Simon West
obsada: Sylvester Stallone … Barney ‘The Schizo’ Ross, Jason Statham, Jet Li , Dolph Lundgren, Bruce Willis, Arnold Schwarzenegger, Jean-Claude Van Damme, Chuck Norris, Randy Couture, Terry Crews, Scott Adkins, Liam Hemsworth, Nan Yu / niepotwierdzona obsada: Mickey Rourke, John Travolta, Nicolas Cage, Tamara Ecclestone, Donnie Yen.

Napisany w Inne
0 komentarze
09/10 2010

Rocky Balboa

ROCKY BALBOA / ROCKY BALBOA
2006/ premiera USA: 20.12.2006 / premiera polska: 9.03.2007 /czas: 102 minuty / reż: Sylvester Stallone / budżet: 24,000,000 $ / box-office: 70,270,943 $ (USA) + 85,450,189 $ (świat) / box-office: 135,167 $ (PL)
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Burt Young, Milo Ventimiglia, Geraldine Hughes, Tony Burton, Antonio Tarver

Recenzja Caroline:

Rocky Balboa – nasz ukochany Mistrz znów wszedł na ring. I to w jakim stylu. Po jak długiej przerwie. Mistrz nad mistrzami! W tej ostatniej części przygód o filadelfijskim bokserze udowodnił nam i przede wszystkim sobie, że stać go na dużo… na więcej niż się po nim spodziewano. Pokazał nam też, że ŻYĆ i chodzić z podniesioną głową można w każdym wieku… niezależnie od tego co o tym sądzi rodzina, przyjaciele czy klienci w restauracji słuchający historii z dawnych lat. Wszyscy oni myśleli, że czas Rocka juz minął… fajnie, że jest, przekazuje swoje uwagi o świecie, ale tak na serio już nic nie potrafi osiągnąć… a ludzie boją się czy może czują respekt nie przed człowiekiem, który stoi teraz przed nimi, ale przed legendą, która paręnaście lat temu położyła na deski 2-metrowego olbrzyma, sterydowca from Russia czy rozwścieczonego na cały świat Clubbera, czują respekt przed cieniem tamtych wydarzeń. Wydaje mi się, że cała seria miała być taką umoralniającą i podtrzymującą na duchu pigułką udekorowaną świetnymi tekstami, muzyką, scenami walki i małżeńskich (nie zawsze) słodkich perypetii… Teraz wiem coś jeszcze, znam już odpowiedź na nurtujące mnie od dawna pytanie… Rocky Balboa bardziej kochał swoją żonę niż boks. I wydaje mi się, że zrozumiałam to razem z nim dopiero w chwili śmierci Adrian. Ta kobieta, o którą starał się i wymyślał dla niej żarty, która uczyła go czytać, która bała się o niego jak o swój najdroższy skarb… która walczyła o niego i stała za nim murem nawet gdy jej usta mowiły coś zupełnie innego. Gdyby nie Ona Rock nie osiągnałby tego wszystkiego. Ten film uświadomił mi coś bardzo ważnego: meżczyźni byliby nikim bez kobiet. (I odwrotnie-Adrian pewnie do końca życia chodziłaby w trzech swetrach I tych śmiesznych okularach, gdyby nie Rock.) To kobiety pokazują im inny punkt widzenia, to one walczą o ich dusze gdy ci zapominają po co są na tej
planecie, to do nich przychodzą gdy jest im źle… bezwiednie wybierają numer telefonu po cieżkim dniu pracy… Kobieta, która pomogła Rocky’emu przejść przez męczącą drogę aż do samej walki była w tej części Marie…ta Little Marie, którą kiedyś starał się sprowadzić na dobrą drogę… dziś ona stara się pomóc mu dojść do walki. Kto by pomyślał… Piękna była scena w samochodzie Rocky’ego, gdy ta jakże inna od Adrian kobieta wypowiada słowa, które ostatecznie przekonują Rocky’ego, że podjęcie wyzwania jest jedyną słuszną decyzją: fighters fights! I wszystko w tym temacie. Każdy ma inne zdanie o tym filmie… mnie urzekło w nim wszystko: Rocky, muzyka, pies Punching (piękna metafora, tego, że każdy-stary, młody, piękny czy okropny ma prawo do godnego życia…i do walki o nie), słowa, które wypowiada do syna przed swoją restauracją, scena z tym facetem przed barem, który przestraszył się nie Rocky’ego, jaki stał przed nim, ale właśnie tego cienia z dawnych lat, o którym po części mowił Rocky Junior, urzekły mnie też żółwie (jak zwykle), trening i sama walka… zakończenie-mistrzostwo. I wiecie co Wam powiem – Sly zrobił ten film w taki sposób, że czułam obecność Adrian przez cały film… i to nie z powodu restauracji oblepionej milionem zdjęć, nie z powodu wycieczek Rocka na jej grób, nie przez rocznicę i odwiedziny na lodowisku… nie… czułam ją dzięki samemu Rocky’emu… i spojrzeniu jego oczu – widziałam w nich rozpaczliwy smutek i cierpienie, przeraźliwą chęć wrócenia do tamtych chwil, zagubienie – tak jakby ktoś nagle puścił jego dłoń i kazał mu iść dalej po ciemku samemu… niewyobrażalne ukłucie w sercu towarzyszyło mi podczas projekcji całego filmu. Fantastyczna wycieczka sentymentalna, która nawet twardym facetom wyciska łzy z oczu – godne polecenia i kontemplacji… przebiegnięcia myślami przez 5 poprzednich części… dopiero wówczas dochodzi do człowieka fakt, że to już naprawdę koniec… I tylko ci, którzy wiedzą więcej niż inni przeżyją. Banalne? Niekoniecznie – pomyślcie – skąd wziąć tę wiedzę potrzebną do przetrwania? Pomagają w tym takie drogowskazy jak Mickey, Duke, Apollo, Adrian, Rocky Jr., Marie i w końcu Paulie – to ludzie, którzy nas otaczają przekazują nam cenne uwagi, które są jakby dodatkowym życiem w grze – gdy wiesz jak je odpowiednio wykorzystać, odnieść do danej sytuacji – wygrywasz. Rocky wygrał bardzo dużo, ale najwięcej zrozumiał właśnie w tej części… to zawsze był dusza człowiek, ale “Rocky Balboa” pokazał mi, że… że człowiek brzmi dumnie – nie ważne w jakim świecie żyje, ile ma lat, ile lat mu jeszcze pozostało, co robi, co ma, gdzie w tej chwili stoi – człowiek jest ważny niezależnie od okoliczności – za tym słowem podąża cała reszta. Dzięki Rock!

PODSUMOWANIE:
Teraz nadszedł czas, abym wyjaśniła dlaczego przy okazji każdej recenzji “Rocky’ego” prawiłam dziwne morały, dlaczego dopowiadałam swoje przeżycia, dzieliłam się z Wami własnymi myślami… i dlaczego nie były to typowe recenzje. A no dlatego, że i filmy nie są typowe. Chciałam w ten sposób pozostawić jakiś ślad w Waszych myślach i podświadomości. Zdawałam sobie również sprawę, że wszyscy bywalcy tej strony znają na pamięć całą serię o Rocky’m i dlatego pomyślałam, że lepiej byłoby gdybym nadała tym słowom inny wymiar – bardziej metaforyczny, skłaniający do refleksji nad samym sobą, własnym życiem, chciałam, aby te słowa i moje myśli podbudowały Was. Mam nadzieję, że mi się to udało. Mam też nadzieję, że Rocky stanie się dla Was inspiracją do działań, że będziecie śmielej chwytać dzień i szanse, które Wam podtyka pod nos. A do pań czytających te słowa mała uwaga: naśladujcie Adrian… może to za dużo powiedziane… chodzi o to, aby stać murem za swoim mężczyzną, nawet gdy jest twardym jak skała zawodnikiem. Każdy facet jest czasem zagubiony i potrzebuje poczuć naszą rękę na swoim ramieniu. Metamorfoza Adrian w całej serii jest niebywała. Nigdy nie lubiła zajęcia Rocky’ego – przypomnijcie sobie ich pierwszą randkę na lodowisku i jej słowa wtedy. Starała się jednak wspierać go, gdyż z biegiem lat zrozumiała, że on ma dwie miłości: ją i boks i chyba sam nie wie co zajmuje więcej miejsca w jego sercu. Każdy pojawiający się w tych pięciu częściach bohater odciskał swe piętno na Rockym, każdy go trochę zmieniał i kształtował. I każdemu Rock oddawał kawałek swej duszy. I pomyśleć, że te wszystkie rzeczy nigdy by się nie wydarzyły, gdyby nie rezygnacja tego boksera, który miał walczyć z Apollo w pierwszej części filmu. Ale tak to już jest. Jesteśmy tylko małymi puzzelkami w całej olbrzymiej bożej układance. Pamiętajcie też o tym, że Mickey Was kocha. ;) aha – i jeszcze o tym, że nie ma takiej góry, na którą nie można byłoby wejść (świetna metafora w “Rocky IV”). Ten Sly jest genialny – opowiedział nam niezłą historyjkę. Zaprezentował nam wielką panoramiczną opowieść o kobietach, mężczyznach, ich wzajemnych relacjach, o żądzy władzy, bogactwa i sławy, o miłości, zdradzie, przyjaźni i niematerialnych bogactwach… o życiu. Panoramiczna opowieść o życiu rozłożona na pięć 100 minutowych odcinków. Dacie wiarę?! Całe życie w 8 godzinach! Nie uwierzyłabym, gdybym tego nie widziała. Zatem życzę Wam szczęścia, bo będziecie go (zapewne) potrzebować. I nigdy nie mówcie sami sobie “YOU CAN’T WIN” i nie pozwólcie, aby inni tak mówili. Zawsze tylko “GO FOR IT!”. I do przodu. I… podążajcie za żółtym kurczakiem (nawet jeśli to głupie) i wszystko będzie dobrze.

ROCKY BALBOA: THE BEST OF ROCKY

1. “Gonna Fly Now” (Theme from Rocky) – 2:48
2. “Eye of the Tiger” - Survivor – 3:53
3. “Going the Distance”  – 2:40
4. “Living in America” - James Brown – 4:45
5. “Redemption” (Theme from Rocky II) – 2:41
6. “Fanfare for Rocky” – 2:34
7. “Burning Heart” - Survivor – 3:52
8. “Conquest” – 4:43
9. “Adrianna Pennino” – 1:39
10. “No Easy Way Out” - Robert Tepper – 4:23
11. “Rocky’s Reward” – 2:05
12. “Alone in the Ring” – 1:10
13. “Heart’s on Fire” – John Cafferty – 4:13
14. “Can’t Stop the Fire” – 3:20
15. “Mickey” – 4:38
16. “Overture” – 8:42
17. “It’s a Fight” – Three 6 Mafia – 3:07
18. “Gonna Fly Now” (John X Remix) – 2:56

Napisany w Inne
1 komentarz
09/10 2010

Rocky V

ROCKY V / ROCKY V
1990/ premiera USA: 16.11.1990 / czas: 104 minuty / reż: John G. Avildsen / budżet: brak info $ / box-office: 40,946,358 $ (USA) + 79,000,000 $ (świat)
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Sage Stallone, Tommy Morrison

Recenzja Caroline:
“Rocky V” to historia, która opowiada o sile. Tak jest – o sile. Bo siła to nie tylko sprawa mięśni. Tak jak w boksie – to tylko 10%, reszta to mózg. Tak samo jest i w życiu: 10% to siła fizyczna, umiejętności przetrwania, uwaga na ogień w środku i na Staszka Straszka a reszta to siła, która tkwi w rodzinie, uczuciach, które przywołuje, Domowej Drużynie, która jest jak palce zaciśniętej pięści. To także historia o zaufaniu, szacunku do siebie samego i odczuciach wobec siebie i przyjaciół. Po powrocie z Rosji w chwale i glorii zwycięstwa Rocky jest zmuszony szybko ochłonąć. Jego majątek został roztrwoniony przez nieuwagę Pauliego i chciwego i nieuczciwego księgowego. Cóż za paradoks: mistrz właśnie stoczył najlepszą i najcięższą walkę swojego życia i znów jest na dnie. Po dwudziestu latach wbiegania na filadelfijskie schody znów znalazł się na samym ich dole. Nie ma nic oprócz rodziny, którą niebawem też ma stracić na rzecz nowego przyjaciela, świeżego ducha i ognika, który zapali się w jego sercu. A wszystko za sprawą uszkodzenia mózgu i Tommy’ego Gunna, który pali się do walki o tytuł mistrza. Po długich namowach Rocky zostaje trenerem młodego boksera. Przekazuje mu to, czego sam się nauczył przez te lata… a raczej czego inni go nauczyli o tym ‘zawodzie’. Jest dla niego autorytetem, skarbnicą pomocnych wskazówek, złotych myśli – jest drugim Mickey’em. Tyle, że Tommy to nie Rock. Nie ma jego serca i duszy. Chce wszystkiego od razu i zaraz, nie słucha rad innych ludzi, który mówią mu aby poczekał, którzy wiedzą, że wszystko w życiu ma swój czas. A Rocky jest jak dziecko, które dostało z powrotem swoją ulubioną zabawkę. Szkopuł w tym, że reszta rodziny nie ma ochoty bawić się razem z nim. Martwi się, że owa rzecz przesłoni maluchowi cały świat. I tak się dzieje. Rocky nie zauważa, że więzi rodzinne, które były dla niego ważne powoli się rozplątują. To nie jego wina. Po prostu nie umie pogodzić wszystkiego, ale ta sztuka nawet najlepszym się nie udaje. I może nadal by tak było, gdyby nie chciwość ucznia, który dostaje się pod skrzydła nowego promotora obiecującego mu złote góry. Tommy nie wie, że wszystko powinno mieć swój czas, nie chce czekać aż sława i pieniądze same do niego przyjdą, boi się, że przejdzie mu to koło nosa. Odsuwa się od Rocka, co więcej, nie chce stać już w jego cieniu, chce być prawdziwym mistrzem, chce cieszyć się tytułem, który wywalczył i szacunkiem innych. Jest zbyt młody aby wiedzieć, że aby inni nas szanowali najpierw sami musimy to robić. Nękany i prowokowany wyzywa Rocky’ego – swego niegdysiejszego mistrza, trenera i przyjaciela na pojedynek. Nie chce czekać do prawdziwej walki, a Rocky nie zamierza ułatwiać mu zadania – porażka na oczach kilkunastu osób, pośród kubłów na śmieci i rynsztoków czasem boli bardziej niż nokaut na lśniących czystością ringowych deskach w blasku fleszy. “Rocky V” to historia, która rozgrywa się codziennie na nowo, każdego dnia w innym mieście, innym domu, w innych sercach. To historia o tym jak łatwo można pomylić aniołów stróży, o tym jak stary lew zjada młodego i jak bardzo boli porażka i brak kontroli nad strachem. Tak jest – nad strachem. Bo najbardziej boimy się tego co możemy stracić, nad czym nie możemy zapanować. Ogień, który Tommy nosił w sobie obrócił się przeciwko niemu i tak naprawdę to niewiele nauczył się od doświadczonego Rocky’ego. A najważniejsza rzecz, którą mu przekazał nadal czeka na jego zrozumienie. I znów apel do Was, drodzy czytelnicy: każdy kto ma dwie pięści i mocne serce ma szansę. Trzeba tylko poczekać na odpowiedni moment i ruszyć do ataku… z Aniołem Stróżem u boku.

Ciekawostki:
- Syna Rocky’ego zagrał Sage Stallone, prywatnie syn Sylvestra Stallone.

MUSIC FROM AND INPIRED BY THE MOTION PICTURE

1. “That’s What I Said” – MC Hammer
2. “All You Gotta Do Is Sing” – Joey B. Ellis
3. “No Competition” – MC Tab
4. “Go For It! (Heart and Fire)” – Joey B Ellis & Tynetta Hare
5. “Take You Back (Home Sweet Home)” – The 7A3
6. “The Measure of a Man” – Elton John
7. “Can’t Stop the Fire” – Bill Conti/Ashley Irwin
8. “I Wanna Rock” – Rob Base & DJ E-Z Rock
9. “Thought U Were the One For Me” – Joey B. Ellis
10. “Keep It Up” – Snap!
11. “Feel My Power” – MC Hammer

Napisany w Inne
0 komentarze
09/8 2010

Rocky IV

ROCKY IV / ROCKY IV
1985/ premiera USA: 27.11.1985 / czas: 91 minut / reż: Sylvester Stallone / budżet: 31,000,000 $ / box-office: 127,873,716 $
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers, Dolph Lundgren, Brigitte Nielsen

Recenzja Caroline:
Czwarta część przygód boksera z Filadelfii dostarcza mi niemałych emocji. Obok II części to moja ulubiona, gdyż po jej obejrzeniu wiem co jest co i zawsze mam chęć do działania, czuję się silna, może nie fizycznie, ale psychicznie nie ma na mnie mocnych. Dlaczego tak się dzieje?! Otóż nie ma nic lepszego niż widok rosyjskiego olbrzyma – „mordercy” przyjaciela naszego bohatera na deskach. Ale pokolei. Otóż po tym jak Apollo pomógł pozbierać się Rocky’emu po trudnym okresie w jego życiu bokserzy stali się przyjaciółmi. Pewnego dnia Creed roztacza przed nim plany powrotu na ring i to w najlepszym stylu – magicznym, spektakularnym, głośnym, gwiazdorskim! (Wszyscy pamiętamy to cudne przedstawienie przed walką z Ivanem. Odlotowe.) Tym razem podczas walki w narożniku stoi Rocky … i już po paru chwilach okazuje się, że nie będzie to tylko miły spacerek. Ivan wykańcza fizycznie Apolla, ściera go w proch (dosłownie i w przenośni) i gdy wszyscy dookoła krzyczą „rzuć ręcznik!” a Creed spogląda na Rocka i szepcze „NO!” łza spływa mi po policzku. Widok Rocky’ego z ręcznikiem w dłoni, upadającego z ostatnim tchnieniem Apolla na deski, ironiczny uśmiech Ivana i pełne żalu spojrzenie Rocky’ego gdy trzyma głowę Apolla na kolanach towarzyszą mi jeszcze długo po skończonej projekcji filmu. I znów trzeba stanąć na wysokości zadania. Trzeba pomścić przyjaciela, któremu tak wiele się zawdzięcza, którego nigdy się nie zapomni. Jednak nie będzie to proste. Nie tylko z przyczyn technicznych, bowiem położenie na deski zmutowanego sterydami rosyjskiego „wojownika”, dumy narodowej, który jednym ciosem niszczy wszystko w co uderzy (czego najlepszym przykładem jest Apollo) nie należy do najprostszych zadań, które los postawił na jego drodze. Istnieje jednak “one more thing”, która utrudnia osiągnięcie celu: Adrian – kobieta, której w tej części ni jak nie mogę zrozumieć… Gdy Rocky wyjawia jej swój zamiar najpierw proponuje mu zmianę jego myślenia a następnie krzyczy: “YOU CAN’T WIN!!!”. Oczywiście – boi się o mężczyznę, który uczynił z niej prawdziwą kobietę… widziała jak żona Apolla traciła męża i nie chce przeżywać tego samego… ale, na litość boską, “YOU CAN’T WIN” to już lekka przesada. Rocky z miną pełną zaskoczenia i zawodu odwraca się i wychodzi. Następnie wyjeżdża do Rosji, bo jak już coś robić to na maxa (przypomnijcie sobie gdzie Apollo chciał stoczyć rewanżową walkę z Rockym? Tam, gdzie przegrana najbardziej zaboli rywala!). Jak zwykle mamy okazję obserwować wyczerpujący trening: tym razem w miłym otoczeniu ośnieżonych szczytów, drewnianej chatki i w towarzystwie rosyjskiej eskorty ;) . Wszystko kończy się jak na amerykański film przystało: główny bohater zgarnia wszystko. Jest i zwycięstwo, ulga po spełnieniu dobrego uczynku i miłość ukochanej kobiety, która po chwili opamiętania, wiedząc, że nie wygra tej wojny i nie będzie jedyną miłością swego męża, dołącza do grupy treningowej ;) i z podziwem obserwuje i wspiera boksera. Nasuwa mi się pewna myśl, a w zasadzie pytanie: Czy nie uważacie, że to historia o nas samych? Przecież każdy z nas w swoim życiu musiał pokonać takiego Ivana, powalić na deski Clubbera albo walczyć o byt w masarni pośród tusz mięsa… wiecie dlaczego seria o bokserze, człowieku znikąd zrobiła taką furorę?! Bo jest ludzka i życiowa. W prostych zestawieniach ukazuje to, co prosty człowiek może osiągnąć. Zestawienia towarzyszą nam w każdej z pięciu części, a w tej to oczywiście: mały bokser przeciwko wielkiemu olbrzymowi, trening na specjalistycznym sprzęcie i mordęga w drewnianej szopie oraz najprostszy- Russia vs. USA. To ma na celu pokazanie, że nawet jeśli nie mamy na to środków możemy wyciągnąć rękę po co tylko chcemy, bo jest to w naszym zasięgu. “That is America – land of opportunity”. Więc moi drodzy, gdy wyrasta Wam przed oczami wielki problem, olbrzym wydawałoby się nie do przejścia, nastawiamy w CD odbiorniku Roberta Teppera i czerpiemy moc. Nie trzeba jeździć po mieście czarną bryczką, wystarczy uzmysłowić sobie, że nie ma dróg na skróty, że problemy, które nas spotykają nie miną i mają nas czegoś nauczyć. Zatem nie uciekajmy przed nimi, nie skracajmy drogi do domu – WALCZMY! Powtarzajmy sobie “NO PAIN, NO PAIN” i idźmy mocno do przodu! Tak jak Rocky, którego problemy jeszcze się nie skończyły …

ORIGINAL MOTION PICTURE SOUNDTRACK

1. “Burning Heart” – Survivor
2. “Heart’s On Fire” – John Cafferty
3. “Double or Nothing” – Kenny Loggins & Gladys Knight
4. “Eye of the Tiger” – Survivor
5. “War/Fanfare From Rocky” – Vince DiCola
6. “Living in America” – James Brown
7. “No Easy Way Out” – Robert Tepper
8. “One Way Street” – Go West
9. “The Sweetest Victory” – Touch
10. “Training Montage” – Vince DiCola

bonus w reedycji:
11. “Man Against The World” – Survivor

ORIGINAL MOTION PICTURE SCORE by VINCE DICOLA

1. “Theme From ROCKY” 2:58
2. “Gym” 2:06
3. “Paulie’s Robot” 0:42
4. “Anniversary” 1:42
5. “Drago Suite” 2:15
6. “Apollo’s Death And Funeral” 2:58
7. “Stairs” 0:59
8. “Rocky And Son” 2:01
9. “Training Montage” 5:10
10. “Up The Mountain” 1:51
11. “Pre-Fight” 2:06
12. “Drago’s Entrance” 1:02
13. “War” 4:39
14. “Knockout” 0:34
15. “Victory” 0:53

Napisany w Inne
0 komentarze
09/8 2010

Rocky III

ROCKY III / ROCKY III
1982/ premiera USA: 21.11.1976 / czas: 99 minut / reż: Sylvester Stallone / budżet: 17,000,000 $ / box-office: 125,049,125 $ /
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers, Burgess Meredith, Mr. T

Recenzja Caroline:
Trzecia część Rocky’ego jest chyba najbardziej dramatyczna. W życiu boksera wszystko nabiera niespodziewanego obrotu, wszystko zmienia kierunek, a to co kiedyś było ważne dziś, przestaje odgrywać jakąkolwiek rolę. Choć na początku filmu nic tego nie zapowiada. Rocky wiedzie udane i dostatnie życie u boku Adrian, 10-krotnie broni tytułu mistrza a miasto stawia pomnik swemu ulubionemu synowi. I w jednej chwili wszystko pryska jak mydlana bańka. Przyczyną tego rozpadu i kryzysu jest Clubber Lang, czarnoskóry bokser, któremu do pełni szczęścia brakuje tylko tytułu mistrza świata. I wtedy Balboa znów zaczyna spadać: Mickey nie chce już go trenować, dowiaduje się, że nie da rady pokonać tej maszynki do zabijania, że walki, które do tej pory stoczył były ustawiane, a on znów jest nic niewartym pięściarzem, który może zarabiać na reklamowaniu swojego wizerunku, a nie na boksowaniu. Po pierwszym spotkaniu między bokserami umiera Mickey, Rocky bardzo to przeżywa. Wychodzi na ring myśląc o cierpiącym trenerze i po 2 rundach oddaje mistrzowski pas Clubberowi. Ogromną rysę na psychice chce pomóc mu załatać jego dawny rywal, od którego otrzymał szansę odmiany swego losu – Apollo Creed. Zadanie wymaga nie byle jakiej determinacji, gdyż Rocky zamknął się w sobie, stracił zapał do walki. Żeby odzyskać “eye of the tiger” wyjeżdża wraz z żoną i Paulie’m do Los Angeles. Po dotarciu na miejsce szwagier stwierdza, że klub, w którym Rocky będzie wracać do formy to nora, w której trenują tylko Murzyni. Ale bokserowi jest to obojętne – przestał wierzyć, stracił wiarę a to skazuje go na niepowodzenie. Dopiero po pamiętnej rozmowie małżonków na californijskiej ;) plaży, podczas której poznajemy drapieżne oblicze Adrian walczącej o duszę męża, Rocky zmienia nastawienie. Przystępuje do ciężkiego treningu z przekonaniem, że “there is no tomorrow” i że DZIŚ jest jego chwila, aby znów udowodnić sobie – tylko i wyłącznie sobie, że jest czegoś wart, że jest zdolny do wielkich poświęceń aby osiągnąć zamierzony cel – powrót na piedestał z mistrzowskim pasem u boku. Oczywiście dokonuje tego – po morderczej walce, tytuł wraca w odpowiednie ręce. III część mówi przede wszystkim o tym, aby wierzyć w siebie – nawet, jeśli nikt inny tego nie robi – ty musisz myśleć o sobie jak o czarnym koniu wyścigu, który potrafi nie tylko otrząsnąć się po stracie przyjaciela, ale także poukładać sobie wszystko w głowie i sam dojść do przekonania, że w życiu liczy się nie to co ktoś o nas uważa, ale to jak sami myślimy o sobie. A poza tym pokonanie dwu metrowego Złotoustego zapaśnika i czarnoskórego boksera, któremu nigdy nie było w życiu łatwo jest nie lada wyczynem, który pokazuje, że jeżeli 92 kilowy człowieczek może sobie z tym poradzić to czemu my nie mielibyśmy?! Siła przyjaźni, miłości, psychiki i mięśni wypracowywanych w obskurnej siłowni plus świetna muzyka i dialogi – to wszystko składa się na blisko 100 minut obserwacji walki o swoje całe dotychczasowe życie, która zapada w pamięć i powoduje żywsze serca bicie.

ORIGINAL MOTION PICTURE SOUNDTRACK by BILL CONTI

1. “Eye of the Tiger” (by Survivor)” 3:53
2. “Take You Back (Tough Gym)” 1:48
3. “Pushin’” 3:10
4. “Decision” 3:20
5. “Mickey” 4:42
6. “Take You Back” 3:37
7. “Reflections” 2:05
8. “Gonna Fly Now” 2:52
9. “Adrian” 1:42
10. “Conquest” 4:40

Napisany w Inne
0 komentarze
09/8 2010

Rocky II

ROCKY II / ROCKY II

1979/ premiera USA: 15.06.1976 / premiera polska: brak info / czas: 119 minut / reż: Sylvester Stallone / budżet: 7,000,000 $ / box-office: 85,182,160 $ /
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers, Burgess Meredith, Tony Burton

Recenzja Caroline:
Rocky Balboa podczas walki z mistrzem świata nabawił się kontuzji: przy każdym mocniejszym ciosie w głowę może stracić wzrok. Dlatego po namowach żony wycofuje się ze sportu. Otrzymuje propozycję pracy w reklamie. Zachwalając dezodorant marki Dzikus myli się parokrotnie i wylatuje z planu. Jako, że jest ambitnym młodzieńcem postanawia nauczyć się czytać i znaleźć lepszą posadę w biurze. Wspierany przez żonę Adrian czyta jej do snu western i doskonali swój rozwijający się „dar”: „Pięknie czytasz. –Dziękuję. –Pięknie kłamiesz. –Dziękuję.” Jednak nikt nie chce dać mu szansy i trudno się dziwić – sama też nie przyjęłabym do pracy człowieka, który swą edukację zakończył w 6 klasie. Jednak dom, samochód i dziecko trzeba utrzymywać. Bokser znajduje zatrudnienie w rzeźni i wykonuje tam najgorszą robotę. Po redukcji etatów, która go nie omija Rocky postanawia wrócić do boksu. Ale i to mu się nie udaje… wraca, lecz do klubu bokserskiego jako sprzątacz. Stara się nie okazywać swego upokorzenia. Jednak gdy zostaje publicznie (w telewizji) obrażony przez Apollo Creeda nie wytrzymuje i razem z Mickey’em podejmuje decyzję o powrocie na deski. Kochająca żona nie pojmuje tej decyzji, nawet słowa Rocky’ego: “Please, don’t ask me to stop be a man.” nie bardzo do niej trafiają. Włoski Ogier stawia na swoim. “Rocky II” to najpiękniejsza część spośród wszystkich pięciu. Jest najbardziej romantyczna i najpiękniej oddaje fakt, iż nie jest to film sensu stricto o boksie. Jest to historia o miłości rodzącej się na bokserskich deskach. Ta historia przepełniona jest metaforami łatwymi do odczytania. Generalnie chodzi o to, że nawet gdy jest źle, gdy cały świat wali się nam na głowę, a na treningi nie mamy 10 tygodni wypełnionych 10 godzinami ciężkich ćwiczeń możemy osiągnąć wszystko. Trzeba tylko mocno wierzyć i wszystko robić we właściwym czasie. Jeśli musimy czekać na budzącą się ze śpiączki żonę – róbmy to jak najlepiej – czytajmy jej, piszmy listy, mówmy do niej, jeśli pracujemy wśród tusz lub sprzątamy po młodych bokserach nie zważajmy na hańbę przy słowach: „Rock, zaczekaj…teraz możesz już iść”, które każą nam podstawić kubeł do następnego wyplucia. Róbmy co do nas należy, wtedy kiedy jest na to czas – a wtedy wszystko będzie dobrze. Wtedy nawet kobieta, która przez całe swe życie (jak się później okaże) będzie przeciwna naszej walce, zrozumie, że to coś na czym zależy nam najbardziej na świecie wyszepta nam do ucha: „WIN! ROCKY, WIN!”. Ta część jest moją ulubioną. Uwielbiam moment, w którym Rocky czyta Adrian w łóżku, kiedy kupuje kurtkę z tygrysem i domek, kiedy oświadcza się Adrian w ZOO, kiedy deklamuje jej w szpitalu napisany przez siebie wiersz, kiedy modli się w kaplicy, kiedy goni kurczaka… ach – mogłabym wyliczać i wyliczać. Jednak jedno jest w tym filmie dla mnie najważniejsze – to, że jest to historia bardzo realna. Każdy może znaleźć się na szczycie (w obojętnie jakiej dziedzinie życia) i równie szybko, nie z własnej woli spaść na samo dno. Przy tych momentach zawsze płaczę. Płaczę, kiedy Rocky zamiata w tej rzeźni, kiedy jakiś koleś pluje do kubła, który miał opróżnić, kiedy siedzi przed telewizorem i słucha obelg wypowiadanych przez Apollo. I zawsze czekam na końcowy moment, w którym obaj bokserzy padają na deski, tak jakbym nie wiedziała jak to się skończy. To dla mnie znak, że każdego można pokonać. Wtedy na ringu Rocky udowodnił, że umie samodzielnie myśleć – opracował własną taktykę – chciał wygrać zamęczając mistrza i to mu się udało. W ostatnim momencie “liczenia” Rocky chwycił za linę i wstał. To jest coś pięknego. Napawa mnie to optymizmem i wiarą we własne możliwości. Może to głupie, lecz zawsze gdy jest mi ciężko sięgam po tę część… Te 119 minut daje mi ogromnego kopa. Wszystko staje się możliwe, a gdy ktoś staje mi na drodze i rzuca groźbę, której nie może zrealizować mówię GO FOR IT, za plecami słysząc głośne NO PAIN, NO PAIN i wiem kto będzie zwycięzcą życiowych niepowodzeń.

ocena: 11/10

ORIGINAL MOTION PICTURE SOUNDTRACK by BILL CONTI

1. “Redemption” 2:34
2. “Gonna Fly Now” 2:35
3. “Conquest” 4:42
4. “Vigil” 6:31
5. “All of My Life” 3:56
6. “Overture” 8:38
7. “Two Kinds of Love” 2:37
8. “All of my Life” 2:27

Napisany w Inne
0 komentarze
09/7 2010

Rocky

ROCKY / ROCKY
1976/ premiera USA: 21.11.1976 / premiera polska: brak info / czas: 119 minut  / reż: John G. Avildsen / budżet: 1,100,000 $ / box-office: 117,235,147 $ /
obsada: Sylvester Stallone … Rocky Balboa, Talia Shire, Burt Young, Carl Weathers, Burgess Meredith

Recenzja Caroline:
Pierwsza z sześciu części o bokserze, który przez całe swe życie musiał na przemian udowadniać, że jeszcze nie jest patałachem i że wciąż go na coś stać. Film rozpoczyna się amatorską i bardzo mizerną walką bokserską w podrzędnym klubiku. Dowiadujemy się, że z pieniędzy zarobionych w ten sposób nie da się wyżyć i opłacić mieszkania, po którym grasują niebezpieczne robale ;) (w klubie nawet za ręczniki odciągają). To powody, dla których nie potrafiący czytać Rocky pracuje jako egzekutor długów dla gangstera zwanego Gazzo. Pewnego dnia bokser mający walczyć z mistrzem Apollo Creedem wycofuje się i nasz pomiatany przez wszystkich (nawet przez kierowcę pana Gazzo) bohater może udowodnić, że America is the land of opportunity. To mu się oczywiście udaje. Poznaje smak morderczego treningu, 4 surowych jaj o 4 nad ranem i podziwu całego miasta, które przyłącza się do biegu po sukces. Walkę (niechętnie) obserwuje Adrian, pracownica sklepu zoologicznego, która dość długo opierała się urokowi i wymyślanym żartom Rocka. Mój ulubiony moment filmu? Jest ich kilka, ale napewno boksowanie tusz (zawsze przy tym płaczę), surowe jajka o świcie, rozmowa z żółwiami, pocałunek pod drzwiami i… wymiana zdań Rocky’ego z Adrian przed jego walką: ”Wish me luck, I’m gonna need it. –Good luck. –Don’t leave town”. Urocze. Chcę przez to pokazać, że nie jest to typowy film o boksie z wątkiem miłosnym. Ten film jest wątkiem miłosnym, obok którego toczy się sportowa akcja. Siła miłości, która dopiero rozkwita w połączeniu z siłą fizyczną i psychiczną to mieszanka, która zawsze się podoba (nie wiedzieć czemu). Co do aktorstwa pana Stallone to w tym filmie podoba mi się najbardziej. Jest takie świeże, niewinne, sprawia, że Rocky, który również znalazł się w nowej życiowej roli jest bardzo wiarygodną postacią. Nowicjusz ekranowy gra nowicjusza…życiowego (?) bo jak inaczej nazwać 30-letniego kawalera, który jeszcze nic w życiu nie osiągnął (nawet się czytać nie nauczył)? Ten film jak żaden inny, który widziałam w swoim życiu prezentuje typowy AMERICAN DREAM: facet znikąd, nie czytaty nie pisaty, pięściarz z zadatkami na świetnego boksera szoruje bruki dla gangstera i co dzień wydeptuje ścieżkę do serca nieśmiałej Adrian. I tak jak w bajkach z trudnymi początkami, ogień łączy się w miłosnym uścisku (pod drzwiami) ze spokojną (acz porywistą w przyszłości) wodą, narowisty rumak zostaje ujarzmiony przez starego wygę Mickey’a, gwiazdka, której nikt nie dostrzegał wybija się i lśni najjaśniejszym blaskiem. Twardy marzyciel dostał swą szansę, był tam gdzie powinien (w książce z fotkami bokserów ;) ) pokazując, że jesteśmy tylko lub aż puzzelkami w bożej układance… Zastanawiam się co ja bym odpowiedziała na pytanie: “Caroline, do you believe that America is the land of opportunity??” Czytak jak Rocky: “Yeah.” ? Pewnie nie byłabym tak odważna, ale Amerykanie to wieczni optymiści, którzy nawet w zapchlonym mieszkaniu radzą sobie jak w pałacu … i przyjmują księżniczki. Usilnie podkreślałam, że Rocky nie umie czytać – celowo. Bo to takie przerysowanie – celowe. To tak jakby NIKT osiągnął WSZYSTKO o czym zawsze marzył. Możliwe tylko w Ameryce.

ORIGINAL MOTION PICTURE SOUNDTRACK by BILL CONTI

1. “Gonna Fly Now (Theme from “Rocky”)” (vocals: Deetta Little/Nelson Pigford) 2:48
2. “Philadelphia Morning” 2:22
3. “Going the Distance” 2:39
4 .”Reflections” 3:19
5. “Marines’ Hymn/Yankee Doodle” 1:44
6. “Take You Back (Street Corner Song from “Rocky”)” (vocals: Valentine) 1:49
7. “First Date” 1:53
8. “You Take My Heart Away” (vocals: Deetta Little/Nelson Pigford) 4:46
9. “Fanfare for Rocky” 2:35
10. “Butkus” 2:12
11. “Alone in the Ring” 1:10
12. “The Final Bell” 1:56
13. “Rocky’s Reward” 2:02

Napisany w Inne
8 komentarze
05/9 2010

The Expendables

THE EXPENDABLES / NIEZNISZCZALNI
2010 / premiera USA: 13. 08.2010 / premiera polska: 20.08.2010 / czas: 99 minut / www.expendablesthemovie.com / www.niezniszczalnifilm.pl / www.facebook.com/niezniszczalni / reż: Sylvester Stallone
obsada: Sylvester Stallone … Barney ‘The Schizo’ Ross, Jason Statham, Jet Li , Dolph Lundgren, Bruce Willis, Arnold Schwarzenegger, Eric Roberts, Randy Couture, Steve Austin, David Zayas, Giselle Itié, Terry Crews, Mickey Rourke

POLSKIE PLAKATY:


Original Motion Picture Soundtrack by Brian Tyler:
1.The Expendables
2.Aerial
3.Ravens And Skulls
4.Lee And Lacy
5.Massive
6.The Gulf Of Adem
7.Lifeline
8.Confession
9.Royal Rumble
10.Scannig The Enemy
11.The Contact
12.Surveillance
13.Warriors
14.Trinty
15.Waterboard
16.Losing His Mind
17.Take Your Money
18.Giant With A Shotgun
19.Time To Leave
20.Mayhem And Finale

Fragmenty do posłuchania TUTAJ.

Kategorie
Szukaj